Artystyczne CV Aktualności Recitale Teksty MP3 Galeria Księga Gości Kontakt

Kolęda wędrująca                          sł. Adam Ochwanowski/ muz. m. skrzypczak

Wędrujemy do stajenki
Plączą nam się drogi
Raz o niebo raz o piekło
Obcieramy nogi

Jedni idą na kolanach
Grzechy chcą wymazać
Inni biegną, żeby swoje bogactwo pokazać

Nad stajenką gwiazda świeci, gwiazda świeci, gwiazda świeci
Ognia w mroku nie roznieci, nie roznieci,
W zimnym żłóbku Jezus płacze, Jezus płacze, Jezus płacze
Wszystko mogło być inaczej, być inaczej

Jednym śni się raj na ziemi
Po dotknięciu Boga
Innym mozół błyszczy w oczach
I codzienna trwoga

Jedni oświeceni wiarą
Która mury kruszy
Innym bliższa radość wielka
Niż zbawienie duszy

Nad stajenką gwiazda świeci, gwiazda świeci, gwiazda świeci
Ognia w mroku nie roznieci, nie roznieci
W zimnym żłobku Jezus płacze, Jezus płacze, Jezus płacze
Wszystko mogło być inaczej, być inaczej

A w Betlejem łuna święta, łuna święta, łuna święta
Lud wybrany i bydlęta, i bydlęta, i bydlęta
Na sianeczku Jezus kwili, Jezus kwili, Jezus kwili
Klęczą przy nim
Ci co potem
Go zabili...

 

 

ulicznie

nie wierzę w to że się zdarzyło

to z opowiadań ludzkich zaszczutych myśli

najgorszych snów

nie wierzę w to że się zdarzyło

przy moim domu na mojej ulicy

w krainie ciepła

 

kroki bez celu zmarszczone czoło zbyt długie myśli

droga niczyja

brukowa kostka deszczowa pora nasze spotkanie

Boga tu nie ma

zawsze przechodzisz na drugą stronę

nigdy naprzeciw pod prąd pod włos

znikasz

 

nie wierzę w to że się zdarzyło…

 

dziwne uczucie gdy strach na twarzy w krainie żywych

człowiek bez marzeń

a ja zdziwiony uczucie mocne matka za oknem sąsiad w ogrodzie

ty wciąż uciekasz

czuję się obcy

 

nie wierzę w to, że się zdarzyło…

 

znasz swoje miejsce znałem i ja

niebo wciąż piękne historia trwa – dostałem prezent

śpiewam o tobie gościu z przeszłości

niech raz na zawsze pamięć o tobie

nie chcę cię znać

                                                                              sł./muz. m. skrzypczak

 

     

Przez ogień

 

Nie oddziela mnie od świata

Gruby mur czy cienka ściana

Tylko ogień

 

Nie odróżnia mnie od rzeczy

Oddech ani serca bicie

Tylko ogień

 

Nie zbliża mnie do człowieka

Jego moja krew i ciało

Tylko ogień

 

I z Bogiem mnie nie połączy

Obłok chłodny czy powietrze

Tylko ogień

                                                                 Słowa: Janusz Stanisław Pasierb  

 

 

Atletom polskim

 

jeżeli kogoś obchodzi historia                                                           sł. Zbigniew Joachimiak

ludzi o jednej twarzy                                                                          muz. m. skrzypczak

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

by zdążyć na pociąg do pracy

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

by zdążyć na pociąg do pracy

którym wrócą do domu gdy nie będzie już dnia

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

 

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

by zdążyć na pociąg do pracy

którym wrócą do domu gdy nie będzie już dnia

i pozostanie jedynie możliwość jak najszybciej się położyć

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

by zdążyć na pociąg do pracy

którym wrócą do domu gdy nie będzie już dnia

i pozostanie jedynie możliwość jak najszybciej się położyć

by zdążyć na pociąg do pracy

 

jeżeli kogoś obchodzi historia

ludzi o jednej twarzy

szarej obsypanej popiołem

ćwierćwiekowego rygoru wstawania o piątej rano

by zdążyć na pociąg do pracy

którym wrócą do domu gdy nie będzie już dnia

i pozostanie jedynie możliwość jak najszybciej się położyć

by zdążyć na pociąg do pracy

którym wrócą do domu gdy nie będzie już dnia

i pozostanie jedynie (kropka)

 

 

piosenka KULTURAlna

 

tego kultura mnie uczyła

wciąż mnie poiła i poiła

litrami wiedzę wciąż wdrażała

na świecie żyć mi pomagała

kultura wciąż rozgrzewa serca

jest nałogową dyscypliną

zwykle mieszana wybuchowa

tu bardzo często to się zdarza

 

i kołysząc się muzycznie

slalomem zmierza w jedną stronę

w piwnicy swe zatapia smutki

aby wypłynąć na ulicę

 

jeszcze Pan franek kulturysta

podnosi ciężar swojej głowy

myśli przewija w siódmym niebie

duchowo ma się całkiem nieźle

zapomniał, że na dworcu zimno

że pociąg jedzie w każdą stronę

że za nim ciągnie swe marzenia

do dzisiaj jeszcze niespełnione

 

przejrzałem wprawdzie dziś na oczy

bar „pod kogutkiem”, „dom kultury”

uleczył mnie, choć drżące dłonie

a jednak ciężko okaleczył

ja już nie wierzę w nic na świecie

ja już nie wierzę w to że jestem

ja już nie wierzę wam chłopaki

ja wiem już dokąd to prowadzi

kultura                                                                                     sł./muz. m. skrzypczak

 

   

jeszcze nie

                               

jak mały chłopiec czuję dzisiaj dzień

z  karuzeli marzeń szybko muszę zejść

bo w zapomnieniu rozhuśtałem moc

co w czasie dar przenoszenia ma

 

pierwsza wyprawa pustynna wyspa

okopy zdarzeń nieznana przystań

walczące światy z ołowiu rany

na śmierć i życie dobro wygrywa

ogromna siła to piaskownica

 

druga – w powietrzu już mnie unosi

bombowce myśli krążą w kosmosie

podboje wiary granice świata

wzloty upadki w stylu Ikara

liściaste skrzydła drzewa w ogrodzie

 

ostatnia droga – ziemia niczyja

narkotyk dźwięku nieznany wymiar

jak w malinowym śniegu brodzenie

szarpnięte piórem struny istnienie

wylewność słowa ciszy kojenie

 

jak mały chłopiec czuję dzisiaj dzień

z karuzeli marzeń jeszcze nie chcę zejść

bo w zapomnieniu rozhuśtałem moc

co w czasie dar przenoszenia ma

                                                                  sł./muz. m. skrzypczak

 

 

 

Dom dziecka                                                                              Ewa Lipska

 

Trzydzieści par pantofelków filcowych

z wyszytym na środku kwiatem tulipana.

Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem

z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów

wyhaftowanych ściegiem płaskim.

Trzydzieści par wyciągniętych rączek

ale tylko po łyżki do zupy mlecznej.

Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie

aby dojrzeć rodziców na wzgórzach cukierków.

 

Gdyby moja mamusia chciała

mogłaby być królową.

Ale musiała umrzeć

bo tatuś zamienił się w wilka.

 

Moja mamusia była chuda

i dlatego nie mogła mnie kochać.

Ale jak tylko będzie chuda mniej

to mnie kupi na zawsze.

 

Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest silny.

Moja mamusia jest bogata. Mogłaby kupić

Amerykę Północną i złoto. A tatuś

potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.

 

Trzydzieści par nóżek

stoi przed nieczynną zwrotnicą

i oczekuje na wjazd

domu.                                                                                     muz.  m. skrzypczak

                                                

 

dokąd tak można?

 

i... opada nadzieja

jak liście z drzewa

i... gaśnie we mnie słońce

przedwczorajszego dnia

 

podnoszę oczy – widzę

skulone głowy

 

(nawet czas zgnębiony

jakby wolniej trochę

był łaskawszy kiedyś

- kiedyś już nie wróci)

 

i... dokąd można tak

bezwiednie włóczyć się

w teatrze „życie” grać

w chorobie ciągle tkwić

 

zamykam oczy – słyszę

zgubione myśli

 

(nawet wiatr zmęczony                       

jakby trochę cięższy           

znów zawiewał lekko

- jutro tu nie wrócę)

 

i... jakby „nigdy nic”

wciąż w życiu dzieje się

potyka się co krok

jak zachodzący dzień

 

zapalam świeczkę – płonę

gdzieś w sercu ziemi                                                                     sł./muz. marcin skrzypczak

 

 

 

Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem                                     sł. Ewa Lipska

 

Odkrywamy drzwi za drzwiami.                                                           

Zamykamy dni za dniami.

Biała suknia w pierwszej parze.

Czas tasuje nasze twarze.

 

Odkrywamy nowe zdania,

filozofię przemijania.

Popijamy głosy w barze,

nasza pamięć na zegarze.

           

            Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,

            spadochroniarzem swoich marzeń.

            Na zakochanej autostradzie

            wyprzedzać jeszcze bieg wydarzeń.

 

Odpływamy białym deszczem,

aby coś ocalić jeszcze.

Dotyk twoich ust nad ranem,

wschody słońca przegadane.

 

Dotyk twoich ust nad ranem,

wykrzykniki zakochane,

zaczytane nasze wiersze,

wschody słońca przegadane.

 

            Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,

            mirażem naszych wspólnych zdarzeń.

            Na twojej ręce przeznaczenie

            rysuje blaski, skreśla cienie.

 

            Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,

            spadochroniarzem swoich marzeń.

            Na zakochanej autostradzie

            wyprzedzać jeszcze bieg wydarzeń.

                                                                                         muz. m. skrzypczak

 

 

 

Suplikacje                                                                              sł. Beata Obertyńska

 

Od głodu,

od pochodów,

od deszczu,

od wszy,

od powietrza na wichrze w skos prutego twarzą,

od ognia – kiedy nocą odejść ci go karzą,

od tajgi, co do kolan moczarem namaka,

od urwanej podeszwy,

od skradzionego chlebaka

wybaw nas, Panie!

 

Od tundry twarzą w niebo leżącej na wznak,

od zmory białych nocy,

od komarzych młak,

od nagłych a niespodzianych wymarszów ponocnych,

od świtów ołowianych

 i zmroków popielnych

Święty Boże,

Święty Mocny,

Święty a Nieśmiertelny,

Wybaw nas, Panie!

 

My grzeszni,

my zmęczeni,

my obszarom wydani,

my zmarłej przestrzeni na żer żywcem rzuceni,

my wyjęci spod prawa,

z człowieczeństwa wyzuci,

my deptani jak trawa,

zaganiani i szczuci –

my nędzarze zawszeni,

my co głód nas ogłupia,

my rzesza bezimienna

do dna krzywdą otruta,

my brudni,

my obdarci,

my aż śmieszni chwilami,

my pocieszni,

my grzeszni,

Ciebie Boga błagamy,

coś jest Wierny i Żywy                                           Przez ostatnią,

Jeden i Niepodzielny                                               pośmiertną

-Święty Boże,                                                Syna Twego ranę,

-Święty Mocny,                                             przez Jego Krew i Mękę

-Święty a Nieśmiertelny,                                      Amen – amen – amen.

zmiłuj się nad nami!

 

                                                                                              muz. marcin skrzypczak

 

 

 

 

zmyślony

 

wypowiadam wojnę tobie wielki świecie

domowo zamkniętą, bowiem brudy przecież…

światową na zawsze - wygra tylko dobry

religijną może - jutro się nie modlę

medialną codziennie, polityczną nigdy

na pięści bezkrwawą, z karabinów śmieszną

wypowiadam wojnę dźwięcznym głosem świata

słyszę oddech ziemi lecz kroków nie stawiam

 

spokój, który tuż przed burzą

dworzec dom Twój

ołtarz świata

pociąg marzeń

stacja niebo

znów alkoholowe drżenie powiek

 

wypowiadam pokój tobie wielki świecie

ze względu na przyszłość, bowiem będziesz jeszcze

w niepewności trwaniu, z obolałym garbem

wypowiadam pokój, bo nigdy nie śmiałem

świętą wojnę dobra, umywania dłoni

odwracania wzroku, zarzucania powiek

oddechu co rano parą odcedzony

pielgrzymkowej uczty – suplikacji groźnych!

 

spokój, który tuż po burzy

czarny Anioł

brat okrutny

chleb za kwaśny

ziemia parzy

myśli rozpostarte czasem

 

wypowiadam siebie tobie wielki świecie,

bowiem nie znajduję winnych w tej ucieczce

lud spod znaku Słońca znów postradał zmysły

błędy powtórzone, już mi się nie przyśnisz

tylko łza ostatnia ze snu obudzona

tylko myśl niepewna niewypowiedziana

na zawsze zostanie moją tajemnicą

by uzdrowić ciebie obojętną pieśnią

 

spokój, który….

                                                                                        sł./muz. marcin skrzypczak

 

Agencja Interaktywna Visuality